Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pins. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pins. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 sierpnia 2015

Inbound Orientation Weekend

Wczoraj minął dokładnie tydzień odkąd jestem na wymianie w Ohio. Dzieje się naprawdę dużo i nie ma za bardzo czasu na pisanie postów. W przyszłych postach postaram się jak najszybciej opisać szkołę i pierwsze wrażenia z USA. 
Teraz chciałabym jednak przejść do IB Orientation.


Rotary Inbount Orientation to trzydniowy obóz dla wszystkich wymieńców z danego dystryktu (w moim przypadku D-6600). Mój obóz miał miejsce w zeszły weekend (21.-23.08.) w Mohican Wilderness. 

W piątek mój host dad odebrał mnie ze szkoły i szybko pojechaliśmy do domu się przebrać (tego dnia miałam Picture Day, więc mój strój nie nadawał się na obóz w lesie) i zabrać wszystkie potrzebne rzeczy (m.in. śpiwór, karimatę, latarkę czy moją małą walizkę). W drodze okazało się, że zapomnieliśmy zabrać małego krzesełka do siedzenia przy ognisku (na szczęście na miejscu okazało się, że mają zapasowe). Czekała nas ponad dwugodzinna jazda samochodem, ale najpierw musieliśmy jechać do Bowling Green, żeby odebrać Ophelie (dziewczyna z Belgii), więc wstąpiliśmy jeszcze do Sturbucksa (pierwszy raz odkąd jestem w USA). W samochodzie obie z Ophelie zasnęłyśmy (chyba nadal nie przyzwyczaiłyśmy się do nowej strefy czasowej. 
Gdy dojechałyśmy na miejsce wszyscy byli już przy stanowiskach do strzelania z łuków, więc także szybko się tam udałyśmy. Pierwszy raz w życiu trzymałam w ręce łuk, więc jak się domyślacie nie szło mi zbyt dobrze (z około 10 oddanych strzałów żadna strzała nie dotknęła celu). 
Następnie udaliśmy się do naszego domku nad jeziorem. Zaczęliśmy się rozpakowywać, pożegnałam się z moim host tatą i zaczęliśmy częstować się przywiezionym jedzeniem. Ja miałam Ptasie Mleczko, Ophelie miała belgijskie czekoladki, Eda z Turcji miała turecką chałwę, a Rotarianie przywieźli tonę popcornu, ciasteczek i innych słodyczy. Wszyscy wymieńcy zaczęli też wymieniać się wizytówkami i pinsami. Od Rotarian dostaliśmy dwie przypinki, torbę i koszulkę z mapą dystryktu.

Wymieńcy D-6600 2015/2016, Ohio
Od lewej: ja, Beatriz (Brazylia), Ophelie (Belgia), Andrea (Meksyk), Iris (Taiwan), Eda (Turcja), Chloe (Francja), Anne (Belgia), Maxyme (Francja), Marion (Francja), Kristof (Węgry), Koki (Japonia), Nobuhiro (Japonia), Julius (Niemcy)
Moja marynarka wygląda już coraz lepiej :) Po poznaniu wszystkich wymieńców i Rotarian mieliśmy konkurs. Każdy ze swojego kraju przywiózł monety i znaczki. Trzeba było powiedzieć z jakiego są kraju i jaką mają wartość (zajęłam trzecie miejsce). 


Później mieliśmy obiad w postaci grilla. Usiedliśmy wszyscy przy ognisku i każdy miał opowiedzieć dlaczego pojechał na wymianę i jak się do tego przygotował. Później był konkurs kto najdłużej był w podróży (Koki wygrał - 48 godzin) i kto miał najbardziej zwariowaną przygodę związaną z podróżą. W tej kategorii była duża konkurencja - ja (miałam zły bilet i ostatecznie zamiast do Amsterdamu leciałam do Paryża), Eda (pasażer przed nią wymiotował podczas lądowania), Andrea (na lotnisku w Meksyku okazało się, że musi zabrać akt urodzenia, więc musiała wracać do domu i zdążyła na ostatnią chwilę). Ostatecznie jednak wygrała Annie, która miała wypadek samochodowy w drodze na lotnisko (na szczęście nikomu nic się nie stało, ale nie miała czasu, żeby kupić czekoladki belgijskie). 

Następnie pokrótce omówiliśmy regulamin i nadszedł czas na prawdziwe amerykańskie pianki z czekoladą i ciasteczkami (nie wiem gdzie zmieściliśmy to całe jedzenie).



Następnego dnia rano zjedliśmy prawdziwe amerykańskie śniadanie w postaci pancakesów z syropem (homemade jednego z Rotarian). Następnie udaliśmy się na Project Adventure, czyli zabawy i gry integracyjne. 


Później mieliśmy jeszcze trochę szkolenia - głównie o wycieczkach fakultatywnych i ubezpieczeniu. Zjedliśmy lunch (jedzenia z Subwaya na wynos) i wybraliśmy się na spływ kajakowy (lekko ponad 5 mil).


Po powrocie udaliśmy się na Crafts, gdzie robiliśmy zawieszki do kluczy (ja moją umieściłam na marynarce). Następnie mieliśmy trochę czasu wolnego, więc wszyscy poszliśmy wziąć prysznic, żeby później zrobić kilka selfie i zdjęć w naszych cudownych rotariańskich marynarkach. 

Od lewej: ja, Beatriz, Ophelie, Anne, Andrea i Julius
Wieczorem mieliśmy godzinną przejażdżkę na sianie, czy tzw. hayride.



W niedzielę zaraz po śniadanie (jajecznica i bekon) poszliśmy postrzelać (tak, z prawdziwej broni!). 
Był to mój pierwszy raz, więc tak jak w przypadku łucznictwa - nie udało mi się trafić do celu nawet raz.


To była już ostatnia atrakcja naszego obozu. Około 13.00 przyjechał Joe (z mojego klubu Rotary Club of Toledo) i zabrał mnie i Ophelie do domu. Po drodze wstąpiliśmy jeszcze na lunch do jak to określił Joe  "zdrowego fast-foodu".
Sam obóz był wspaniały i cieszę się, że mogłam poznać tylu cudownych ludzi z całego świata. 
Następne rotariańskie spotkanie mamy zaplanowane na drugi weekend października - tym razem w Bowling Green, więc jedyne 20 min od mojego domu.



PS Jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć to zapraszam na mojego tumblra.

piątek, 17 lipca 2015

Co to jest Rotary Youth Exchange?

Rotary Inernational (http://www.rotary.org.plto międzynarodowa organizacja założona w Chicago w 1905 roku. Oficjalne motto brzmi "Service Above Self", czyli "Służba na rzecz innych ponad własną korzyść". 
Jak mogliście przeczytać wcześniej moja decyzja, aby wyjechać na wymianę była dosyć spontaniczna i nie musiałam borykać się z problemem wyboru organizacji. Ale dla tych, którzy wciąż mają wątpliwości postaram się wyjaśnić jak to wygląda z Rotary. 
Kosty wymiany opisałam tutaj.

  • Rotary Youth Exchange (RYE) to wymiana dla osób w wieku 15-18 lat. Kraje wymiany co roku się zmieniają, ale zawsze jest USA, Kanada, Australia, Meksyk czy Brazylia. Z Polski oczywiście najwięcej chętnych jest do USA. Oprócz wymian długoterminowych (Long Term Exchange) Rotary oferuje także wymiany krótkoterminowe, zwykle na okres wakacji (Short Term Exchange).
    Kraje wymiany na RYE 2015/2016
  • Rotary to organizacja, która zajmuje się między innymi działalnością charytatywną, co oznacza, że na wymianie ma się okazję, by wziąć udział w różnego rodzaju wydarzeniach, zbiórkach pieniędzy czy koncertach charytatywnych.
  • Struktura Rotary dzieli się na kluby (w Poznaniu działają trzy, ja jadę dzięki Poznań Rotary Club; oprócz tego są jeszcze Poznań Starówka i Poznań Puszczykowo), a około 45 klubów tworzy dystrykt. Polska należy do Dystryktu 2230 razem z Ukrainą i Białorusią, lecz w przyszłym roku oddzieli się od naszych sąsiadów i założy własny Dystrykt 2231. W USA działalność Rotary jest na tyle popularna, że w obrębie jednego stanu działa często kilka dystryktów. Mój Dystrykt w USA to 6600 (http://rotarydistrict6600.org).
  • Podczas wymiany każdy ma możliwość wzięcia udziału w wycieczkach fakultatywnych. Cena nie wchodzi w koszty wymiany i często jest dosyć wysoka, ale w wielu przypadkach wymieńcy dostawali dofinansowanie od swoich klubów lub zarabiali część pieniędzy dzięki pracom dorywczym. Wycieczki zależą od dystryktu, w którym się mieszka. Tutaj opisuję wycieczki, na które mogę pojechać.
  • Czymś charakterystycznym dla Rotary Youth Exchange są marynarki z przypinkami. Filozofia jest bardzo prosta. Każdy wymieniec musi kupić marynarkę w odpowiednim kolorze (dla większości Europy i USA jest to granatowy, dla Australii - zielony, dla Francji i Finlandii - jasny niebieski, dla Kanady i Austrii - czerwony, itp.) oraz przypinki (ponad 200). Przypinki mają charakteryzować miejsce pochodzenia, często są robione ręcznie, lecz ja zamówiłam je na Allegro. Dzięki temu za każdym razem, gdy spotkamy wymieńca wymieniamy się przypinkami i umieszczamy je na naszej marynarce. Efekt końcowy naprawdę jest powalający i jest to najlepsza pamiątka o jakiej można marzyć. 
  • Przykład rotariańskiej kamizelki
  • Polityka polskiego Rotary mówi, że gdy decydujesz się na wyjazd na wymianę musisz przyjąć pod swój dach innego wymieńca. Spowodowane jest to faktem, że w Polsce było mało chętnych rodzin goszczących. Jednak nie w każdym wypadku ta zasada obowiązuje. Jeśli znajdzie się chętna rodzina to nie musicie przyjmować wymieńca. Możecie też sami znaleźć mu inny dom, np. wśród waszych znajomych czy rodziny. Rotary nie powinno mieć nic przeciwko. O wymieńcach, którzy będą mieszkać u mnie pisałam tutaj.
  • Kolejną rzeczą charakterystyczną dla wymiany Rotary jest fakt, że ma się kilka rodzin goszczących (tzw. host families). Oczywiście ma to wady i zalety, ale mi osobiście podoba się ta zasada. Oczywiście nie zmienia się miejsca zamieszkania w drastyczny sposób, nadal mieszka się w obrębie danego dystryktu, a nawet klubu. Nie zmienia się nawet szkoły, ale za to zmienia się rodzinę. To pozwala na lepsze poznanie kultury, obyczajów, lokalnej kuchni, itp. Co więcej Rotary wprowadziła taką zasadę, aby ani rodzina ani wymieniec nie znudzili się sobą nawzajem. Oczywiście wprowadza to trochę zamieszania oraz stresu, ale zmniejsza ryzyko trafienia na złą rodzinę. Informacje o mojej Host Family znajdują się tutaj.
  • Ważnym punktem rotariańskiej wymiany jest Bydgoszcz Meeting w maju przed wymianą. Na owym spotkaniu, gdzie obecność jest obowiązkowa, odbywają się szkolenia i warsztaty dotyczące wyjazdu, poznaje się wszystkich wymieńców z Polski, którzy w tym samym czasie wyjeżdżają na wymianę, byłych wymieńców, działaczy Rotary oraz obecnych wymieńców mieszkających w Bydgoszczy. Więcej informacji o moim Bydgoszcz Meeting 2015 tutaj.
  • Podczas wyjazdu każdy ma obowiązek prowadzić relację z wymiany na stronie www.wymiana.rotary.org.pl. Rotary nakłada obowiązek napisania co najmniej trzech wpisów, ale wielu wymieńców prowadzi comiesięczne aktualizację. W ten sposób można przeglądać opisy i zdjęcia wymieńców z poprzednich lat bez konieczności szukania dodatkowych stron. Osobiście zdecydowałam się na założenie dodatkowego bloga, aby mieć także miejsce na posty "przed wymianą" oraz aby mieć większą swobodę pisania.
  • Aby wyjechać na Rotary Youth Exchange nie trzeba zdawać żadnych testów językowych. Wystarczy potwierdzenie znajomości angielskiego podpisane przez nauczyciela. Poza tym często nie jest nawet potrzebna rozmowa kwalifikacyjna. Najważniejsze jest wypełnienie aplikacji. To czy się pojedzie zależy głównie od ilości chętnych i własnej determinacji. Jak widać można pojechać nawet w ostatniej chwili :)