Jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć to zapraszam na mojego Tumblra :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygotowania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygotowania. Pokaż wszystkie posty
środa, 19 sierpnia 2015
wtorek, 18 sierpnia 2015
Intensywny weekend przed wylotem do USA
Długo nie pisałam, ale to dlatego, że dużo się działo.
W dużym skrócie:
14.08.
O 15.55 prosto z Idaho (a konkretniej z Boise przez Chicago i Monachium) do Poznania przyleciała Madison. Razem z rodzicami, bratem oraz z jej drugą host rodziną powitaliśmy ją przy pomocy plakatu i amerykańskiej flagi. Po powrocie do domu zjedliśmy obiad, oprowadziliśmy ją po domu i pojechaliśmy odebrać PEKĘ. Następnie udaliśmy się do kantoru i centrum handlowego, aby pomóc jej kupić kartę do telefonu. Niestety okazało się, że najpierw musi zlikwidować SIMLOCKA, więc wróciliśmy do domu i pomagaliśmy jej się wypakować (prowadzi bloga ze swojej wymiany, link w liście blogów wymieńców).
![]() |
| Powitanie Madison na lotnisku Poznań Ławica |
15.08.
Spaliśmy do 11.00, po czym razem z Madison oglądaliśmy rodzinne albumy. Madison pokazywała nam swoje zdjęcia i wręczyła prezenty dla moich rodziców (album o jej mieście, dżem i czekoladki - specjalność Idaho). Mnie natomiast dała przypinkę Idaho, czyli ziemniaka :) O 16.00 wyjechaliśmy na wesele mojego wujka. Najpierw byliśmy w kościele w Żydowie, następnie na weselu w Karczmie Wiejskiej w okolicy. Był to ciekawy początek wymiany dla Madison. Około 2.00 położyliśmy się spać (mieliśmy nocleg w Karczmie).
![]() |
| Od lewej: ja, Madison, mój brat Kuba |
![]() |
| Ja, Madison i Kuba z Młodą Parą |
16.08.
Rano zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy do domu przez Gniezno i centrum Poznania, żeby Madison mogła zobaczyć katedry. Zjedliśmy obiad u mojej babci i znowu poszliśmy załatwiać telefon dla Madison - tym razem skutecznie. Następnie ja kończyłam się pakować, a Kuba i Madison oglądali film. Okazało się, że mam 3kg za dużo (mimo iż miałam dwie duże walizki i mały podręczny), więc musiałam wypakować trzy pary butów, kurtkę i dwa opakowania Ptasiego Mleczka (jeśli znajdę czas to dokładniej opiszę proces pakowania). Postanowiłam dokonać odprawy online (lot miałam zaplanowany na 17.08. przez Amsterdam do Detroit). Gdy weszłam na stronę KLM okazało się, że na moje nazwisko jest zarezerwowany lot Amsterdam-Warszawa zamiast Warszawa-Amsterdam. Razem z rodzicami lekko spanikowałam, bo była niedziela, więc nasze próby dodzwonienia się gdziekolwiek kończyły się porażką. Dochodziła 17.00, więc po raz trzeci w tym tygodniu musieliśmy udać się na Ławicę, żeby przywitać drugą dziewczynę, która przyjechała na wymianę do Poznania. Podczas naszego oczekiwania na Isabel, Madison dzwoniła na międzynarodową infolinię. Okazało się, że kilka dni wcześniej z nieznanych powodów Air France zmieniło moją rezerwację. Co gorsza, nie było już wolnych miejsc na lot Warszawa-Amsterdam. Na szczęście Madison wynegocjowała dla nas zmianę lotu. W ten sposób miałam lot Warszawa-Paryż-Detroit. Godziny prawie się nie zmieniły. - wylot o 6.30, na miejscu o 13:13. Jak się później dowiedzieliśmy było to ostatnie miejsce w samolocie z Warszawy do Paryża (nie wiem, co bym zrobiła, gdyby nie było już miejsc, razem z rodzicami mieliśmy już wizję nocnej jazdy samochodem do Amsterdamu). Po przywitaniu Isabel (nie mam na razie zdjęcia, jak dostanę to wstawię) pojechaliśmy do domu, żeby w końcu przeprowadzić odprawę online. Okazało się, że drugi bagaż można dopiero dokupić na lotnisku. Zapakowałam się ostatecznie (na styk oczywiście), pożegnałam z dziadkami, bratem i Madison i ruszyliśmy na poprawiny. Byliśmy tam tylko godzinkę, żeby pożegnać się z resztą rodziny i ruszyliśmy w drogę do Warszawy. Mieliśmy zarezerwowany nocleg w hotelu niedaleko lotniska. Zajechaliśmy po północy. Nie mogłam zasnąć i jak patrzyłam na zegarek była 1:30. Świetnie :( O 3.45 pobudka.
czwartek, 23 lipca 2015
MAST HAVE na wymianie
Choć nie jestem fanką zakupów, muszę przyznać, że kupowanie rzeczy związanych z wymianą należy do dosyć przyjemnych :)
- Prezenty dla HOST FAMILIES [nie wiem czy będę miała dwie czy trzy rodziny, dlatego w razie czego wszystko kupiłam potrójnie]
- czerwona torba z orzełkiem z napisem POLSKA (3) - dla host sister
- karty do gry POZNAŃ (3) - dla host dad
- breloczek z orzełkiem z napisem POLAND (3) - dla host brother
- breloczek z napisem I LOVE POLAND (3) - dla host sister
- czapka z daszkiem (6) - dla host dad i host brother
- korkowe podstawki ze zdjęciami polskich miast (3) - dla całej host family
- zawieszka z bursztynu (3) - dla host mum
- Prezenty dla KLUBU ROTARY i Rotarian (w tym Counselora)
- płyta z muzyką Fryderyka Chopina
- inforamtor o RYE w Polsce (3)
- czapka z daszkiem (2)
- proporczyk Rotaract Poznań (1)
- proporczyki Rotary Poznań (2)
- magnesy Rotaract Poznań (2)
- naklejki Rotary Poznań (3)
- informatory i ultoki po angielsku o Poznaniu i Wielkopolsce
- Prezenty dla pozostałych (nie wiem jak wszystko się potoczy, więc jeśli się z kimś bardziej zaprzyjaźnię lub ktoś z wymieńców będzie miał urodziny, itp. to dam im jakiś drobiazg, ewentualnie jeszcze drobne prezenty dla rodzin lub działaczy Rotary)
- pocztówki (120) - różne wzory
- naklejki POLSKA OK!
- magnesy z orzełkiem z napisem POLSKA (5)
- drobne monety (cały słoik) - [w Bydgoszczy podpowiedzieli nam, że warto zabrać trochę monet, bo w USA wiele osób kolekcjonuje lub można przykleić je na kawałku materiału gdyby skończyły się przypinki]
- podkładki korkowe - 8 różnych wzorów
- Prezenty dla Amerykanek, które przyjadą do Poznania [przyjeżdżają dwie, każda będzie u mnie mieszkać przez pół roku]
- czerwona torba z orzełkiem z napisem POLSKA (2)
- polskie przypinki (każda po 2)
- przypinki "Przyjaźń Polski z USA" (2)
- korkowe podstawki ze zdjęciami z Polski (2)
- Moje zakupy
- przypinki - dwa wzory (każdy 100 sztuk)
- flaga USA
- flaga Polski
- wizytówki (50)
- granatowa marynarka
- ludowa spódnica
- notatniki (notatnik drzewo na zapisywanie wspomnień z USA, notatnik High School Musical na przygotowanie przed wymianą, błękitny notatnik na zbieranie adresów znajomych)
- smycz Dystrykt 2230
- 20 wywołanych zdjęć znajomych i rodziny
- Name Badge (3)
- płyta z hymnem Polski
- zestaw worków próżniowych
- adepter Polska/USA (2)
![]() |
| Naszywka i przypinki, które dostaliśmy w Bydgoszczy |
| Pocztówki |
| Podkładki korkowe |
| Informatory o Wielkopolsce i Poznaniu |
| Ulotki o Wielkopolsce i Poznaniu |
| Moje notatniki |
| Prezenty dla Klubu Rotary |
| Flagi, wizytówki, informator, przypinki i adaptery |
| Rotariańska marynarka |
| Folkowa spódnica |
| Wywołane zdjęcia z rodzina i przyjaciółmi |
| Moje przypinki |
| Prezenty dla Madison i Isabell |
| Breloczki, magnesy, naklejki i monety |
| Prezenty dla Host Families |
| Worki próżniowe |
wtorek, 21 lipca 2015
Pakowanie #1
Na temat pakowania postanowiłam napisać kilka postów.
W tym postaram się napisać kilka wskazówek:
Jeśli macie jeszcze inne wskazówki dotyczące pakowania to dajcie znać w komentarzach :)
Jeśli przyjdzie mi coś jeszcze do głowy to będę na bieżąco aktualizować tę stronę.
W tym postaram się napisać kilka wskazówek:
- Zacznij pakować się dużo wcześniej i co jakiś czas wyjmuj kilka rzeczy.
- Sprawdź na stronie swojej linii lotniczej wymiary i wagę swojego bagażu. Musisz się dostosować do wszystkich wymogów, nawet jeśli lecisz kilkoma liniami. Pamiętaj, że ceny za nadbagaż są bardzo wysokie i często bardziej opłaca się nadać drugi bagaż.
- Zrób listę rzeczy, które zabierasz (ułatwi to pakowanie się do domu).
- Spakuj się próbnie jakiś czas przed wymianą - pozwoli Ci to na zredukowanie listy rzeczy oraz stwierdzenia 'na czym stoisz'.
- Użyj worków próżniowych (tak zwane 'space bag') - ja kupiłam zestaw kilku w różnych rozmiarach na Allegro za 35 zł, pozwalają zaoszczędzić wiele miejsca, zwłaszcza jeśli bierzecie kurtę zimową lub grube swetry, niestety nie redukują wagi.
- Do bagażu podręcznego zabierzcie ubrania na około dwa tygodnie (w razie gdyby zgubili Wasz bagaż).
- Napiszcie do swoich Host rodzin i zapytajcie czy musicie brać takie rzeczy jak ręczniki, poszewki, suszarkę i kosmetyki codziennego użytku (szampon, żel pod prysznic, mydło); ja napisałam i okazało się, że moja rodzina to wszystko zapewni, więc mogę zaoszczędzić wiele miejsca :)
- Przeglądaj blogi i filmiki YouTube na ten temat. Może znajdziesz dodatkowe wskazówki :)
Elise, RYE 2014/2015, Szwajcaria
RYE 2013/2014, Tajlandia
Worki próżniowe
Jeśli przyjdzie mi coś jeszcze do głowy to będę na bieżąco aktualizować tę stronę.
Wiza do USA
Postanowiłam, że załatwię wizę dopiero jak przyślą moje dokumenty z USA. Przyszły pod koniec czerwca, więc zabrałam się za wypełnianie dokumentów. Dla studentów wymiany jest specjalna wiza nieimigracyjna - J-1. Po pójściu do fotografa, usiadłam do komputera w piątek wieczorem. W czwartek odblokowali stronę wizową (przez prawie cały czerwiec mieli problemy techniczne, możliwe że było to włamanie hakerów). Wniosek trzeba wypełniać po angielsku, oprócz standardowych pytań o dane osobowe, są też bardzo dziwne pytania typu: "Czy masz zamiar zająć się prostytucją?", "Czy wspierasz terroryzm?", "Czy brałeś udział w ludobójstwie?" i inne tego typu sprawy. Po wypełnieniu wniosku należy uiścić opłatę w wysokości 160$ oraz zapłacić za SEVIS. Następnie należy wybrać miejsce spotkania z konsulem (Warszawa lub Kraków, ja jechałam do stolicy) i datę (ja wybrałam najwcześniejszą z dostępnych, czyli wtorek 30 czerwca, godzina 8.30). Niestety okazało się, że strona SEVIS jest zablokowana i odblokują ją dopiero w poniedziałek rano (29 czerwca). Lekko spanikowałam, bo to niecałe 24 godziny przed moim wyjazdem do Warszawy. Na szczęście rano w poniedziałek zapłaciłam bez problemu (180 $).
Razem z rodzicami wyjechaliśmy we wtorek wcześnie rano. Pojechaliśmy na śniadanko do McDonalda i około 8.00 byliśmy już przed ambasadą. Tworzyła się już kolejka kilkuosobowa, więc dobrze, że byliśmy trochę wcześniej. Słyszałam, że warto umawiać się na wizyty o wcześniejszych godzinach, bo później kolejka jest coraz dłuższa. Ja nie miałam jednak wyboru, bo to była jedyna wolna godzina tego dnia. Gdy nie ma się osiemnastu lat można wejść do ambasady z rodzicem. Mój tata poczekał przed wejściem z naszymi torbami, a ja i moja mama weszłyśmy do środka. Na teren ambasady nie można wnosić wielu przedmiotów, m.in. napojów czy telefonów, więc lepiej w ogóle nie brać ze sobą toreb (jeśli jest taka możliwość). Na początku przechodzi się przez kontrolę osobistą (każą podciągać nogawki, jeśli ma się długie spodnie). Następnie przez kontrolę dokumentów. Jeśli wchodzicie z rodzicami, oni muszą mieć przy sobie dowód tożsamości. Następnie schodzi się na dół i czeka w kolejnej kolejce. Po podejściu do okienka przydzielają numerek i sprawdzają czy uiściło się opłaty. I w tym momencie u mnie pojawił się problem. Pan powiedział, że za wizę opłata doszła, lecz za SEVIS jeszcze nie. Znaczy on widzi, że została zapłacona, ale jeszcze się nie zaksięgowała, bo na to potrzeba 48 godzin, a u mnie było 22 godziny. Mimo iż, powiedziała, że nie mogłam wcześniej zapłacić, bo system był zablokowany, Pan z okienka dał mi karteczkę z tzw. "tymczasową odmową wizy". Usiadłam na krzesełkach w kolejce do następnego okienka i już myślałam, że się rozpłaczę. Jednak miła Pani z zagranicznym akcentem poinformowała mnie, że mogę przejść procedurę dalej, tylko paszport przyślą mi kilka dni później, bo zaczną procedurę, jak zaksięgują SEVIS. Uffff, na szczęście nie musiałam ponosić żadnych dodatkowych opłat czy ponownie przyjeżdżać do Warszawy. W następnym okienku pobierali odciski z wszystkich 10 palców. Zbliżałam się już do końca, znów musiałam czekać, ale przede mną była już tylko rozmowa z konsulem. Z dodatkowych informacji mogę jeszcze powiedzieć, że jeśli macie złe zdjęcie to w ambasadzie jest budka do robienia zdjęć, więc nie musicie się tym stresować (na wizę jest wymagane specjalne zdjęcie - kwadratowe, więc nie można dać paszportowego czy legitymacyjnego).
Sama rozmowa z konsulem była przyjemna. Dla osób ubiegających się o wizę J-1, rozmowa odbywa się po angielsku. Miła Pani pytała mnie o plan podróży, o moją host rodzinę, pytała czy byłam wcześniej w USA, kto płaci za mój wyjazd i dlaczego zdecydowałam się jechać na wymianę. Na szkoleniu w Bydgoszczy mówili nam, że warto wspomnieć, że jedzie się z Rotary i rzeczywiście jak o tym powiedziałam, Pani miło się uśmiechnęła i powiedziała, że nie mam się stresować tym SEVISEM, oni się tym zajmą. Oddałam jej mój paszport i wszystko było załatwione. Podczas wypełniania wniosku napisałam, że chcę odebrać wizę z paszportem w punkcie w Poznaniu (na ul.Wybieg). Po wyjściu z ambasady moi rodzice stwierdzili, że możemy pozwiedzać trochę stolicę, skoro już się pofatygowaliśmy i jechaliśmy kilka godzin. Było dosyć wcześnie, cała wizyta w ambasadzie zajęła około półtorej godziny. Chcieliśmy iść do Muzeum Historii Żydów Polskich, ale okazało się, że we wtorki mają zamknięte. Udaliśmy się więc do Pałacu w Wilanowie. Później pojechaliśmy na Starówkę na obiad i wieczorem wróciliśmy do domu do Poznania.
![]() |
| Pałac w Wilanowie |
![]() |
| Ogród koło Pałacu w Wilanowie |
Po mniej więcej tygodniu dostałam maila, że mój paszport czeka do odbioru w punkcie TNT. Mój tata odebrał paszport z wizą i wszystko jest okey (rodzic może odebrać paszport osoby niepełnoletniej za okazaniem dowodu osobistego, w innym razie trzeba napisać upoważnienie). Żeby odebrać paszport należy zabrać ze sobą kserokopie paszportu (trzeba ją wykonać przed wyjazdem do ambasady, bo paszport zostaje u nich) oraz potwierdzenie wizyty w ambasadzie, czasem także akt urodzenia (zależy od punktu).
Dokumenty, które trzeba zabrać ze sobą do ambasady to oprócz paszportu, potwierdzenie umówionego spotkania, potwierdzenie zapłacenia opłaty wizowej i SEVIS, potwierdzenie wypełnienia formularza DS-160.
P.S. Po otrzymaniu wizy warto sprawdzić czy wszystkie dane są poprawne. Moja znajoma Ewa (druga osoba, która jedzie na RYE z Poznania, ona wyjeżdża do Idaho, USA) miała złą datę ważności wizy i musiała odsyłać w celu poprawy. Na to czeka się dwa tygodnie.
poniedziałek, 20 lipca 2015
Życie przed wymianą
Gdy zna się wszystkie szczegóły, swój placement i host rodzinę to nie można myśleć o niczym innym. Nawet w rozmowie ze znajomymi co chwilę rzuca się uwagi dotyczące kraju, w którym spędzi się kolejne 10 miesięcy. A wszystko, co się robi sprowadza się do tego co przyda się na wymienia. A jest tyle spraw do załatwienia.
Oto moja lista rzeczy, które trzeba załatwić przed wyjazdem na wymianę.
Oto moja lista rzeczy, które trzeba załatwić przed wyjazdem na wymianę.
- Iść do dentysty i lekarza - w moi przypadku to drugie nie jest konieczne (moja mama jest lekarzem), ale u dentysty byłam, bo ubezpieczenie często tego nie pokrywa, a koszty w USA są bardzo wysokie
- Iść do fryzjera - podobno fryzjer w Stanach potrafi być bardzo drogi, a uważam, że lepiej wydać te pieniądze w inny sposób [np.na jedzenia :)]
- Założyć konto walutowe - wiele klubów Rotary wysyła kieszonkowe na konto, poza tym lepiej nie wozić dużej sumy pieniędzy przy sobie, co więcej rodzice zawsze owe konto mogą zasilić dodatkowymi środkami :)
- Iść na spotkanie Rotary i Rotaract + odebrać proporczyki - przed wyjazdem warto poznać swoje kluby Rotary i Rotaract (Rotary dla młodych), ja na spotkaniach byłam w czerwcu, było bardzo sympatycznie i klub cieszył się, że znowu kogoś wysyła (klub w Poznaniu miał kilkuletnią przerwę), oprócz tego dostałam klubowe proporczyki, które przekażę w moim klubie w USA
- Udać się na Bydgoszcz Meeting - spotkanie jest obowiązkowe dla wszystkich wymieńców, szczegóły tutaj
- Kupić walizki - ja moje kupiłam w Puccini (trzeba wspierać polskie firmy), bo wydawała się najlżejsza i cena też była odpowiednia, trzeba dobrze sprawdzić wymiary walizek na stronach linii lotniczych, czepiają się każdego centymetra, kupiłam dużą walizkę (100 litrów) i małą na bagaż podręczny
- Pożegnać się ze znajomymi i rodziną - to chyba jedna z najtrudniejszych chwil podczas całego życia "przed wymianą", polecam zorganizowanie imprezy pożegnalnej, bo łatwiej jak wszystkich znajomych widuje się razem :)
- Zrobić szczepienie - ja musiałam tylko udać się na szczepienie osiemnastolatka (ostatnie obowiązkowe szczepienie w życiu), moja mama stwierdziła, że nie ma potrzeby dodatkowych szczepień, bo USA to nie koniec świata
- Kupić bilet lotniczy- można udać się do specjalnego biura lub kupić przed linię lotniczą, w Rotary wymagany jest bilet otwarty lub z jedną darmowa przesiadką
- Kupić prezenty dla hostów - fajnie kupić coś, co kojarzy się z Polską lub regionem zamieszkania
- Zebrać adresy znajomych i rodziny - dzięki temu będzie można wysłać im pocztówki lub kartki urodzinowe/bożonarodzeniowe, itp., warto też podać im swój adres :)
- Napisać prośbą o urlop roczny - taką prośbę należy zanieść do sekretariatu swojej szkoły, ja przed jej zaniesieniem razem z moją mamą poszłam na spotkanie z dyrektorką, żeby wyjaśnić jej o co chodzi
- Zrobić prezentację o Polsce - podczas RYE klub goszczący zaprasza wymieńców swoje spotkania i trzeba wtedy powiedzieć kilka słów o swoim kraju, ponieważ jednym z celów wymiany jest bycie ambasadorem swojego kraju to należy się zaprezentować jak najlepiej (przebrać się w stój regionalny, przynieść polskie przekąski, pokazać ciekawą prezentację multimedialną, przynieść ulotki/broszurki o swoim miejscu zamieszkania), ciekawa prezentacja może zaowocować dofinansowaniem wycieczki lub jakimś prezentem od klubu
- Próbnie się spakować - moja próba spakowania się do jednej walizki nie powiodła się, więc albo pojadę z drugim dużym bagażem albo zrezygnuję z niektórych rzeczy (które i tak są bardzo ograniczone), polecam też zakup worków próżniowych
- Załatwić wizę - w przypadku USA jest to wiza J-1, przed złożeniem trzeba jeszcze zrobić zdjęcie (legitymacyjne lub paszportowe się nie nadaje, bo wizowe musi być kwadratowe); więcej o wizie do USA tutaj
- Wywołać zdjęcia przyjaciół i rodziny - jest to dobry sposób, żeby udekorować swój pokój i czuć się w nim lepiej, może tez pomóc radzić sobie z tęsknotą
- Odwiedzić punkt swojej sieci komórkowej - w moim przypadku jest to T-Mobile, oprócz podania cennika (prawie 10 zł za minutę rozmowy z USA), warto iść i zapytać czy dany telefon ma roaming i czy można na niego wykupić doładowanie w USA (niektóre telefony nie mają takiej opcji - mój na szczęście ma)
- Wysłać dane do informatora Rotary - na wskazany adres mailowy należy wysłać swoje zdjęcie, dane osobowe swoje i rodziców oraz informacje o swoim dystrykcie i klubie, dzięki temu w odpowiednim czasie Rotary wysyła informator z danymi wszystkich wymieńców
- Przygotować się na przyjazd wymieńców - oprócz faktu, że trzeba się wynieść z pokoju i wszystkie niepotrzebne rzeczy spakować w kartony to fajnie jest ciekawie przywitać swoich wymieńców, np. zorganizować grilla albo chociaż upiec ciasto, mile widziane są też drobne prezenty, np. małe flagi czy przypinki; jak byłam na Meetingu w Bydgoszczy to Pauline z Niemiec powiedziała, że jedyna rzecz jaka ją lekko zawiodła w Polsce to fakt, że nie dostała plakatu powitalnego, dlatego ja postanowiłam przygotować taki plakat dla Madison
- Nauczyć się przyrządzać polskie potrawy - nie chodzi o to, żeby nagle stać się Masterchefem polskiej kuchni, ale wystarczy nauczyć się jak robić pyry z gzikiem (poznańskie danie) czy pierogi, zawsze można kupić 'gorące kubki' rosół, barszcz czy żurek
- Kupić MUST HAVE każdego wymieńca - listę rzeczy dodam w późniejszym poście (chodzi głównie o marynarkę, pinsy, flagi, itp.)
- Być ambasadorem swojego kraju - w tym celu trzeba kupić strój ludowy (lub jego części, np. chustę góralską lub korale), iść do Centrum Informacji Turystycznej i zabrać broszury i ulotki o swoim mieście i województwie
![]() |
| Plakat powitalny dla Madison |
O moim życiu przed wymianą przeczytacie też tutaj.
niedziela, 19 lipca 2015
My Itinerary
Od początku wakacji mój kalendarz jest bardzo napięty. Do tej pory zorganizowałam imprezę pożegnalną, kupiłam walizkę, miałam szczepienie na tężec, byłam u dentysty, zaliczyłam wizytę u fryzjera, spędziłam weekend u dziadków, uczyłam się jak robić pierogi, byłam w Warszawie na rozmowie z konsulem, kupiłam bilety lotnicze, otworzyłam konto walutowe, założyłam bloga, przez dwa tygodnie pracowałam w biurze mojego wujka (zarabiałam pieniądze na Tripy w USA) oraz spotykałam się ze znajomymi. W dniach 24.07.- 09.08.2015 razem z rodzicami i bratem wyjeżdżam na wakacje do słonecznej Czarnogóry.
![]() |
| Moje dzieło - pierogi według przepisu babci |
![]() |
| Moja impreza pożegnalna |
Jednak jak wrócę nadal będę miała napięty grafik. Razem z moim tatą i bratem musimy jechać na lotnisko odebrać Madison (Amerykankę, która przyjeżdża na wymianę do Poznania), muszę się spakować, opróżnić mój pokój, w środę przylatuje moja ciocia z Anglii, a w sobotę mój wujek się żeni. Będzie to pierwsze wesele, na którym będę i moje ostatnie chwile w Polsce. W niedziele zaraz po poprawinach razem z rodzicami jadę do Warszawy. Nocujemy tam, a z samego rana jedziemy na lotnisko. Mój plan podróży prezentuje się następująco:
- 06:05 - 08:05 - Warszawa - Amsterdam
- 10:10 - 12:23 - Amsterdam - Detroit
Godzina przylotu jest oczywiście czasu lokalnego (sześć godzin różnicy między Detroit a Polską).
Bydgoszcz Meeting 2015
Termin: 08 - 10.05.2015
Cena: 330 zł/os.
Zakwaterowanie: Hotel Zawisza, Bydgoszcz
Plan warsztatów:
Cena: 330 zł/os.
Zakwaterowanie: Hotel Zawisza, Bydgoszcz
Plan warsztatów:
- Piątek
- 17:00 - 18:30 - Panel PR
- 20:00 - Film "Jak Feniks z popiołów" (film o odbudowie Warszawy)
- 22:00 - omówienie regulaminu
- Sobota
- 9:00 - warsztaty (omówienie RYE, odpowiedzi na pytania)
- 16:00 - zwiedzanie Bydgoszczy (Wyspa Młyńska)
- 17:00 - dla wymieńców bowling/dla rodziców degustacja piwa
- 20:00 - ognisko, spotkanie z wymieńcami mieszkającymi w Bydgoszczy
- Niedziela
- 10:00 - spotkanie z szefostwem Rotary
- 13:00 - pożegnanie i wyjazd
![]() |
| Warsztaty |
![]() |
| Zwiedzanie Bydgoszczy |
![]() |
| Ognisko z wymieńcami |
![]() |
| Wszyscy wymieńcy z Polski wyjeżdżający na RYE 2015/2016 |
piątek, 17 lipca 2015
Koszty Rotary Youth Exchange
Koszty wymiany zależą przede wszystkim od samego wymieńca. Ceny wahają się także w zależności o miejsca docelowego, aktualnego kursu walut czy miejsca zamieszkania. Podane ceny dotyczą mojej wymiany do Ohio, USA.
- Fundusz stypendialny: opłata na wspieranie klubów Rotary 990 zł
- Wpłata do klubu sponsorującego: wpłata na rzecz przyjeżdżającego wymieńca; zależy od klubu sponsorującego 5 000 zł
- Bydgoszcz Meeting: spotkanie informacyjne, na które przyjeżdża się z rodzicami 330 zł/os.
- Ubezpiecznie: zależy od kursu walut i miejsca pobytu 965$//3 550 zł
- Bilety lotnicze: Rotary wymaga tzw. "biletów otwartych" lub biletów z jedną darmową zmianą powrotu; zależy od miejsca docelowego, terminu, daty kupienia biletów, linii lotniczych, itp. 3 700 zł
- Wiza J-1: zależy od kraju pobytu 160$//608 zł
- Opłata SEVIS: tylko dla USA, opłata za przechowywanie danych w systemie szkół średnich 180$//680 zł
- Kaucja zwrotna: jeśli nic złego się nie wydarzy oddają na koniec wymiany, zależy od miejsca docelowego 1 500 zł
- Prezenty dla rodzin goszczących: opłaty indywidualne 500 zł
- Prezenty dla przyjeżdżających wymieńcow: opłaty indywidualne 100 zł
- MUST HAVE na wymianie Rotary: opłaty indywidualne; przypinki, marynarka, flaga Polski, flaga USA (kraju docelowego), strój regionalny, pocztówki, wizytówki, naszywki [szczegóły tutaj] 1 000 zł
- Opłaty dodatkowe: opłaty indywidualne; walizki, dodatkowy bagaż, worki próżniowe, adaptery, itp. 1 200 zł
Zaletą RYE jest fakt, że otrzymuje się miesięczne kieszonkowe, które zależy od dystryktu, w którym się będzie mieszkać. Dla wymieńców, którzy przyjadą do Polski jest to 200 zł miesięcznie. W USA około 150$.
Łącznie Rotary Youth Exchange to wydatek rzędu 15 000 - 20 000 zł.
Wycieczki są dodatkowo płatne (szczegóły tutaj).
Nikt nie mówił, że będzie łatwo
To, że o wymianie dowiedziałam się dosyć późno miało swoje plusy i minusy. Z jednej strony pierwszy semestr przeżyłam "normalnie", bez problemów typowych dla wymieńców, ale z drugiej strony musiałam wypełnić aplikację w 5 DNI!
Zaczęło się oczywiście od tego, że musiałam iść do wychowawczyni. I tu pojawił się problem, bo skoro jej powiem to ona na pewno powie o tym na forum klasowym, a nie chciałam, żeby moi przyjaciele dowiedzieli się przez przypadek. Dlatego cały poniedziałek spędziłam na rozmowach z moimi znajomymi i odpowiadaniu na pytania, na które sama nie znałam jeszcze odpowiedzi. Gdzie dokładnie jedziesz? Kiedy wylatujesz? Kiedy poznasz rodzinę? Kto będzie u Ciebie mieszkał? Wszystkim ze spokojem odpowiadałam, że w swoim czasie się dowiem, ale nagle sama zaczęłam się tym denerwować...
W końcu we wtorkowy poranek przyszedł czas na rozmowę z moją wychowawczynią. Już wyobrażałam sobie jak zacznie mi mówić o maturze, studiach i przyszłości. Ale spotkało mnie miłe zaskoczenie. Zamiast wywodów o niebezpieczeństwie czy stracie roku usłyszałam: "Nie mów mi więcej, bo coraz bardziej zazdroszczę". Po kilku minutach przyjemniej rozmowy z optymistycznym nastawieniem poszłam na resztę lekcji. Po szkole szybko do domu, bo musiałam wypełniać niekończące się rubryczki z pytaniami o podstawowe dane, jak i religię, dietę czy zainteresowania. Aplikacje dla Rotary musi być wypełniana po angielsku bez względu na to, gdzie się chce jechać. Ale język nie był problemem. Mój tata pojechał po zaświadczenie do dentysty, a ja drukowałam kolejne strony. Na szczęście po telefonie do Pana Radosława okazało się, że skoro moja mama jest lekarzem to może wypełnić strony medyczne i nie muszę iść do lekarza rodzinnego. Następnego dnia udałam się do szkolnego sekretariatu po kopię świadectwa i wypełnienie rubryczek o szkole oraz odebrałam referencję od mojej wychowawczyni. W domu wypełniałam ostatnie strony, razem z rodzicami podpisywałam regulamin i robiłam zdjęcia domu. Ta łatwiejsza strona była za nami. Następnie moi rodzice musieli napisać list, w którym odpowiadali na pytania typu: "Dlaczego uważasz, że Twoje dziecko powinno jechać na wymianę?" lub "Dlaczego jesteś dumny/a ze swojego dziecka?". Ja niestety też musiałam napisać list. Odpowiadanie na pytania dotyczące moich zainteresowań lub osiągnięć nie należy do moich ulubionych czynności, ale jakoś przebrnęłam. Szybkie załatwienie tłumacza (świadectwa i listy moich rodziców, którzy słabo znają angielski) i po ciężkich bojach udało się wypełnić wszystkie dokumenty. Tak przynajmniej myślałam.
W końcu we wtorkowy poranek przyszedł czas na rozmowę z moją wychowawczynią. Już wyobrażałam sobie jak zacznie mi mówić o maturze, studiach i przyszłości. Ale spotkało mnie miłe zaskoczenie. Zamiast wywodów o niebezpieczeństwie czy stracie roku usłyszałam: "Nie mów mi więcej, bo coraz bardziej zazdroszczę". Po kilku minutach przyjemniej rozmowy z optymistycznym nastawieniem poszłam na resztę lekcji. Po szkole szybko do domu, bo musiałam wypełniać niekończące się rubryczki z pytaniami o podstawowe dane, jak i religię, dietę czy zainteresowania. Aplikacje dla Rotary musi być wypełniana po angielsku bez względu na to, gdzie się chce jechać. Ale język nie był problemem. Mój tata pojechał po zaświadczenie do dentysty, a ja drukowałam kolejne strony. Na szczęście po telefonie do Pana Radosława okazało się, że skoro moja mama jest lekarzem to może wypełnić strony medyczne i nie muszę iść do lekarza rodzinnego. Następnego dnia udałam się do szkolnego sekretariatu po kopię świadectwa i wypełnienie rubryczek o szkole oraz odebrałam referencję od mojej wychowawczyni. W domu wypełniałam ostatnie strony, razem z rodzicami podpisywałam regulamin i robiłam zdjęcia domu. Ta łatwiejsza strona była za nami. Następnie moi rodzice musieli napisać list, w którym odpowiadali na pytania typu: "Dlaczego uważasz, że Twoje dziecko powinno jechać na wymianę?" lub "Dlaczego jesteś dumny/a ze swojego dziecka?". Ja niestety też musiałam napisać list. Odpowiadanie na pytania dotyczące moich zainteresowań lub osiągnięć nie należy do moich ulubionych czynności, ale jakoś przebrnęłam. Szybkie załatwienie tłumacza (świadectwa i listy moich rodziców, którzy słabo znają angielski) i po ciężkich bojach udało się wypełnić wszystkie dokumenty. Tak przynajmniej myślałam.
Jednak jak dzisiaj patrzę na moją teczkę z wszystkimi dokumentami (ponad 100 stron) nie jestem w sanie stwierdzić kiedy to wszystko wypełniłam. Oprócz standardowej aplikacji, dosżło jeszcze między innymi potwierdzenie umiejętności porozumiewania się w języku angielskim podpisane przez nauczyciela, dokumenty wizowe, dokumenty, które przysłali z USA, dokumenty potwierdzające otrzymanie dokumentów z USA, elektroniczny bilet lotniczy czy wszelkiego rodzaju informatory (o wycieczkach czy wskazówkach co zabrać).
Pomijając tą stratę papieru to naprawdę wiele rubryczek trzeba wypełnić, żeby wyjechać na wymianę, ale czego się nie robi, żeby spełniać marzenia!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)













