Dzieje się! Dzieję się tyle, że nie wiem o czym pisać.
Jak ktoś mi ostatnio uświadomił, że to już prawie 5 miesięcy w USA to nie mogłam w to uwierzyć!
Tyle niesamowitych rzeczy już doświadczyłam i tyle chcę jeszcze zrobić.
Dlatego postanowił zrobić krótką listę MUST DO na pozostałe 6 miesięcy.
1. Mecz koszykówki (szkolny lub uniwersytecki - najlepiej oba)
2. Mecz baseballa (same)
3. Prom
4. Odwiedzić Chicago (4 godzinki ode mnie, więc nie tak źle)
5. Mecz hokeya
6. Fajerwerki (bosz, jakie dziwne słowo) na 4 lipca
7. Chipotle (podobno najlepszy meksykański fastfood, którego nie miałam jeszcze okazji odwiedzić)
8. Iść na łyżwy (nigdy w życiu jeszcze nie byłam!)
9. Cedar Point (najlepszy park rozrywki w Ohio, numer 3 w USA)
10. Iść na koncert z innymi wymieńcami (nie wiemy jeszcze gdzie, kiedy i na co, ale stwierdziliśmy, że musimy na coś iść)
Oprócz tego mam też kilka zaplanowanych eventów:
1. Spring break: jadę na tydzień do Vermont z moją counselorką, świętować Wielkanoc i zwiedzać okolicę
2. Eastern Rotary Trip: 10dniowa wycieczka z innymi wymieńcami w marcu, w programie m.in. Nowy Jork, Boston, Washington, Gettysburg, fabryka czekolady Hershey's w Pensylwanii
3. Western Rotary Trip: dwutygodniowa wycieczka z innymi wymińcami w czerwcu, w programie m.in. Los Angeles, Pheonix, Yellowsone, Wielki Kanion, San Francisco czy rafting na rzece Colorado
4. Wycieczki ze Ski Clubem: tą ze zeszłego tygodnia musieliśmy odwołać ze względu na brak śniegu, ale (ku mojej uciesze) śnieg spadł wczoraj i już mamy zaplanowane trzy wycieczki (każda na jeden dzień) do Alpine Valley w Michigan (może uda się więcej) - najbliższa 30 stycznia
Z nowości u mnie to w pierwszy weekend tego roku zmieniłam rodzinę, która choć bardzo różni się od poprzedniej to mnie nie zawiodła. Postaram się napisać o nich więcej, jak ich lepiej poznam. W każdym razie z każdym dniem utwierdzam się w przekonaniu, że wyjazd na wymianę był najlepszą decyzją w moim życiu!
Pozdrowienia z zimnego Ohio,
Zuza
PS Jeśli macie jakieś pytania lub sugestie co do następnych postów to piszcie śmiało!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Host Family. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Host Family. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 11 stycznia 2016
sobota, 14 listopada 2015
October (part 2)
10.16. - Mary Poppins Musical at NDA
Moja host siostra Rachel była w stage crew w swojej szkole (Notre Dame Academy) podczas musicalu Mary Poppins. Muszę przyznać, że byłam pod wrażeniem wszystkiego - tańca, śpiewu, dekoracji, kostiumów, dosłownie wszystkiego!
10.23. & 24. - Rotary Water Conference
W dniach 26-30 odbył się Spirit Week zakończony Pep Rally i ostatnim meczem futbolu w tym sezonie [na ten temat będzie osobny post].
31.10. - Halloween Party
Ostatni dzień października to w USA oczywiście Halloween. Moja counselerka zabrała mnie na przyjęcie, na którym spotkały się Girl Scouts (w tym córka mojej counselerki - Alice). Łącznie było około 30 osób. Od 18.00 do 20.00 byliśmy na trick or treat, a później mieliśmy pizzę i różnego rodzaju halloweenowe jedzenie. Na koniec graliśmy w Capture the flag (tak - było zimno, ciemno, padało, a ja miałam obcasy, ale moja drużyna wygrała!).
BTW moim przebraniem był polski strój ludowy :)
Moja host siostra Rachel była w stage crew w swojej szkole (Notre Dame Academy) podczas musicalu Mary Poppins. Muszę przyznać, że byłam pod wrażeniem wszystkiego - tańca, śpiewu, dekoracji, kostiumów, dosłownie wszystkiego!
10.18. - Dożynki
Toledo, OH jest miastem partnerkim Poznania i z tej okazji odbywa się wiele wydarzeń promujących polską kulturę. W niedzielę 18 października razem z moją host rodziną miałam okazję brać udział w polskich Dożynkach. Było polskie jedzenie, polska muzyka, ludzie w polskich strojach ludowych, młodzież czytająca referaty na temat swojego polskiego pochodzenia. Wszyscy dumni ze swojej polskości!
W zeszłym roku w Toledo miał miejsce kryzys związany z zanieczyszczoną wodą. Przez kilka dni nie można było korzystać z wody z kranu. Z tego powodu mój klub Rotary postanowił zorganizować coroczną konferencję, na której omawiane były lokalne problemy ekologiczne.
10.25. - Pumpkin Path Walk at Toledo Zoo
Jeden z członków mojego klubu Rotary zaprosił mnie na halloweenowe wydarzenie w Toledo Zoo. Przez godzinę rozdawaliśmy cukierki dzieciom w halloweenowych strojach, po czym ja i żona Dana poszłyśmy zwiedzać Zoo (byłam już tam wcześniej, ale nie miałam okazji zobaczyć wszystkiego).
W dniach 26-30 odbył się Spirit Week zakończony Pep Rally i ostatnim meczem futbolu w tym sezonie [na ten temat będzie osobny post].
31.10. - Halloween Party
Ostatni dzień października to w USA oczywiście Halloween. Moja counselerka zabrała mnie na przyjęcie, na którym spotkały się Girl Scouts (w tym córka mojej counselerki - Alice). Łącznie było około 30 osób. Od 18.00 do 20.00 byliśmy na trick or treat, a później mieliśmy pizzę i różnego rodzaju halloweenowe jedzenie. Na koniec graliśmy w Capture the flag (tak - było zimno, ciemno, padało, a ja miałam obcasy, ale moja drużyna wygrała!).
BTW moim przebraniem był polski strój ludowy :)
I tak minął kolejny miesiąc mojej wymiany w USA. Nie wiem jakim cudem ten czas tak szybko leci. Czasem czuję się jakbym dopiero tu przyjechała, a czasem - jakbym mieszkała tu całe życie.
wtorek, 8 września 2015
3 stany w 3 dni, czyli Labor Day Weekend
Labor Day, czyli Święto Pracy w USA obchodzone jest w pierwszy poniedziałek września. W tym roku przypadło na 07.09. Jest to czas gdy amerykańskie rodziny ruszają nad wodę, spotykają się ze znajomymi i oczywiście mają grilla.
W przypadku mojej host rodziny było trochę inaczej, ponieważ od 03.09. do 08.09. odwiedza nas bratowa mojej host mamy Glenda (tak, moja host mama to też Glenda).
Następnie na obiad pojechaliśmy do restauracji, która wyglądała dokładnie jak na amerykańskich filmach. Miała szafę grającą, flagi z różnych stanów i booth service.
Poniedziałek moja host rodzina postanowiła spędzić bardziej tradycyjnie, ponieważ wybraliśmy się na spływ kajakowy w Ohio. Około 30 minut drogi z Maumee mieści się stanica. Nasz spływ trwał około 2 i pół godziny. Później udaliśmy się na lunch do włoskiej restauracji i na lody do małego miasteczka obok.
W ten miły sposób odwiedziłam trzy stany w trzy dni :)
W przypadku mojej host rodziny było trochę inaczej, ponieważ od 03.09. do 08.09. odwiedza nas bratowa mojej host mamy Glenda (tak, moja host mama to też Glenda).
![]() |
| Prezent od Glendy - ciasteczka prosto z Filipin |
W sobotę postanowiliśmy jechać do Indiany na najlepsze lody w okolicy. Lodziarnia, którą odwiedziliśmy to Rocket Science. Droga zajęła nam około 2 i pół godziny. Cała "zabawa" polegała na tym, że wybiera się smak i na twoich oczach przyrządzają lody w około 30 sekund. Ja wybrałam 3 berries, czyli truskawka, malina i borówka (najlepszy wybór wśród mojej host rodziny). Choć wzięłam mały rozmiar, jak się domyślacie lody były ogromne.
![]() |
| Robią moje lody <3 |
![]() |
| 3 berries |
![]() |
| Restauracja w Indianie |
Około 19.00 wyruszyliśmy w drogę powrotną, bo mieliśmy przed sobą niecałe 3 godziny drogi. Niestety gdy zatrzymaliśmy się na stacji okazało się, że złapaliśmy gumę. Mój host tata powiedział, że przydarzyło mu się to rok wcześniej, więc wiedział dokładnie co ma robić. Niestety opona nie utknęła i nie mieliśmy aż tak profesjonalnego sprzętu, więc musieliśmy zadzwonić po pomoc drogową. Byliśmy na ostatnim przystanku w Indianie, tuż przed granicą stanową, ale Pani w infolinii nie umiała nas zlokalizować. Przez około 20 minut moja host mama starała się jak mogła, żeby nie rzucić telefonem o asfalt, aż wreszcie Pani stwierdziła, że musimy czekać około 40 minut. Na szczęście już po około 15 minutach przyjechała pomoc i wciągu 5 minut już byliśmy w samochodzie w drodze do domu (moja host mama cały czas wypomina mojemu host tacie, że "prawdziwy mężczyzna" nie dzwoniłby po pomoc drogową XD).
![]() |
| Gdzieś w Indianie |
W niedzielę postanowiliśmy udać się do Michigan. Po wizycie w kościele i lunchu w Mary's ja i obie Glendy ruszyłyśmy do Detroit. Celem naszej wycieczki było Muzeum Henriego Forda. Okazało się, że to nie jest zwykłe muzeum samochodowe, ale miejsce, które przedstawia Innovation Nation, czyli historię i kulturę USA. Pierwsza część nosiła nazwę Driving America i była to wystawa samochodów od tych najstarszych po te najnowsze. Ciekawą sekcją były samochody prezydenckie, m.in. Reagana, Eisenhowera, Roosevelta czy Kennedy'ego. Całość kończyła się filmem o wpływie samochodów na Amerykanów.
Kolejna część to With Liberty and Justice for All, gdzie była pokazana historia walki z niewolnictwem, rasizmem, walka o równouprawnienie kobiet i mniejszości etnicznych. Główną atrakcją było krzesło Lincolna.
Następnie udaliśmy się do Heroes in the Sky. Można było porównać wielkość kabin samolotów z przeszłości czy nauczyć się składać samoloty (było nawet specjalne miejsce na testowanie swoich dzieł).
Na końcu była mała wystawa o nazwie Made in America, gdzie podziwiałyśmy stare meble, narzędzia, biżuterię czy rzeczy codziennego użytku wyprodukowane w USA.
![]() |
| Muzeum Forda z zewnątrz |
Po wizycie w muzeum udaliśmy się na mój pierwszy obiad w McDonald's. O dziwo stwierdziłam, że nie tylko europejskie restauracje różnią się wyglądem to mają inny sos słodko-kwaśny. Ponadto minimalna ilość nuggetsów to 10, a nie 6 jak w Polsce.
![]() |
| McDonald's w Michigan |
![]() |
| Przed spływem z moją host rodziną i ich znajomymi |
![]() |
| Włoska restauracja |
PS Jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć przypominam o moim tumblr oraz podaję mojego Snapchata.
wtorek, 18 sierpnia 2015
Jestem w USA!
Po dotarciu na lotnisko Chopina w Warszawie razem z rodzicami udaliśmy się do stanowiska KLM, żeby wykupić drugi bagaż rejestrowany (koszt około 350 zł). Pan w okienku, gdy usłyszał o naszej historii związanej ze zmianą rezerwacji powiedział, że czasem tak się zdarza (SERIO?!). Moi rodzice mają zamiar napisać zażalenie (może dostaniemy odszkodowanie, to wie), zwłaszcza, że mój tata skrupulatnie przejrzał swojego maila i nie ma śladu o żadnej wiadomości dotyczącej zmiany rezerwacji.
W każdym razie oddaliśmy mój bagaż (okazało się, że obie walizki miały lekki nadbagaż - 23,2 kg i 23,5 kg, ale pani to zignorowała).
Następnie ostatecznie się pożegnaliśmy, a ja przeszłam przez strefę bezpieczeństwa. To, co mnie najbardziej zaskoczyło to fakt, że po raz pierwszy mój paszport sprawdzono, gdy wsiadałam na pokład w Paryżu. W każdym razie lot z Warszawy do Paryża minął szybko - przespałam większość dwugodzinnej podróży.
Po powrocie do domu rozpakowałam się i razem z Rachel i Danielem poszliśmy na lody, które są dosłownie na rogu ulicy. Oczywiście zamówiłam małe, ale małe to takie polskie ogromne.
Dopiero teraz miałam czas, żeby spokojnie usiąść i napisać posty.
W każdym razie oddaliśmy mój bagaż (okazało się, że obie walizki miały lekki nadbagaż - 23,2 kg i 23,5 kg, ale pani to zignorowała).
![]() |
| Mój bagaż |
![]() |
| Mój samolot na trasie Warszawa-Paryż |
![]() |
| Zadziwiająco smaczna kanapka na lotnisku |
Po planowym przylocie do Paryża bez problemu znalazłam gate i udałam się na pokład następnego samolotu (boarding otworzyliśmy ponad godzinę przed odlotem). Gdy weszłam do samolotu trochę się zawiodłam, bo nie dosyć, że nie miałam miejsca przy oknie to siedziałam na przeciwko stewarda, więc nie miałam żadnej prywatności. Jednak po godzinie lotu zmieniłam zdanie i polubiłam moje miejsce. Nie dosyć, że daleko od płaczących dzieci to jeszcze mogłam cały czas siedzieć z wyprostowanymi nogami. Miejsce koło mnie było wolne, więc miałam tam wszystkie moje rzeczy, a steward okazał się bardzo miły (bo swojego mundurka miał założone kowbojki) i zawsze zaczynał rozdawanie jedzenia ode mnie, więc miałam pełen wybór. Oprócz tego było blisko do toalet, a okna i tak były zasłonięte przez większość czasu, bo niektórzy spali. Ja obejrzała film (Big Hero 6), słuchałam muzyki i udało mi się zasnąć na dwie godzinki.
Po wyjściu z samolotu udałam się do przeprawy granicznej, gdzie spędziłam godzinę w oczekiwaniu na przeskanowanie moich odcisków palców i sprawdzeniu paszportu. Następnie walczyłam z małym wózkiem i dwiema dużymi walizkami, po czy w końcu wyszłam przywitać się z rodziną.
Na lotnisku w Detroit czekała na mnie Rebecca, czyli moja Counselor, która wręczyła mi prezent w postaci koszulki Mudhens, czyli drużyny baseballu Toledo.
![]() |
| Prezent od Rebecki |
Oprócz niej był jeszcze przedstawiciel Rotary, który opowiadał mi o swojej rodzinie w Toruniu (w ogóle przywitał mnie słowami: "Dzień dobry"). Oczywiście była jeszcze moja cudowna host rodzina w składzie: Host Dad Dennis, Host Mum Glenda i Host Sis Rachel. Czekali na mnie z napisem "Welcome Zuza!" (Rebecca zrobiła nam zdjęcie, więc jak mi wyśle to je wstawię). Następnie poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do Maumee, czyli na przedmieścia Toledo. Ponieważ lądowałam w Detroit w stanie Michigan to już pierwszego dnia byłam na terenie dwóch stanów :) Podróż do domu zajęła nam około godzinkę. Rozmawialiśmy o piłce nożnej w Europie, broni w USA i o najdziwniejszych programach telewizyjnych. Po drodze odebraliśmy mojego Host Brata Daniela i pojechaliśmy do domu. Ulica, na której mieszkam wygląda tak jak na wszystkich amerykańskich filmach. Ludzie mają powywieszane flagi, przeszklone ganki i równo przystrzyżone trawniki. Glenda szybko oprowadziła mnie po domu (mają piwnicę, która przerobili na pokój gier wideo/siłownię). Dostałam powitalny prezent w postaci jedzenia i kosmetyków. Następnie pojechaliśmy na obiad do Steak Housu. Ponieważ nie byłam bardzo głodna zamówiłam sałatkę, co jak stwierdził Dennis nic nie da, bo porcje są tak duże, że zawsze zabierają do domu.
![]() |
| Moja sałatka i niekończąca się dolewka |
![]() |
| Małe lody z budki na rogu |
Na razie wszystko jest ok, rodzina jest lepsza niż kiedykolwiek sobie wyobrażałam. W październiku chcą mnie zabrać na mecz baseballu, a jeszcze w sierpniu na spływ kajakowy.
Ten tydzień też jest bardzo napięty.
Jutro o 11.00 mam spotkanie w szkolnym sekretariacie, żeby wybrać przedmioty. W środę jest dzień otwarty połączony z poznawaniem nauczycieli i zwiedzaniem budynku. W czwartek jest pierwszy dzień szkoły. W piątek moja rodzina odbierze mnie ze szkoły i zawiezie na mój Rotary Inbounds Orientation Meeting, na którym poznam pozostałych wymieńców. Już nie mogę się doczekać :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




















































